Facebook w ramach politycznej poprawności zaczął banować wszystkich użytkowników, którzy użyli w swoim komentarzu lub poście słowa „pedał”. Cel szczytny – walka z mową nienawiści. Wykonanie niestety trochę gorsze, bo głównymi ofiarami są członkowie grup rowerowych i kolarskich.

 

 

Banowaniem zajmuje się automatyczny skrypt, a nie żywy człowiek. Maszyna nie potrafi rozróżnić kontekstu i każde użycie słowa „pedał” uznaje za obrazę homoseksualistów. Pachnie to trochę cenzurą, bo przecież kto zabroni Zuckerbergowi zablokować w taki sam sposób innych, niewygodnych słów? Nie chcę wskazywać na konkretne grupy społeczne, ale nie od dziś wiadomo, że FB jest bardziej przychylne dla jednych, a drugim wstawia pod nogi kłody. Ktoś kiedyś zrobił mały test i założył dwa fanpejdze: „Jebać Polskę” i „Jebać Islam”. Zgadnijcie, który został z marszu zbanowany, a który się ostał.

 

Zuckerberg nie pierdoli się w tańcu.

 

Oprócz „pedała” są chyba jeszcze inne słowa-klucze, ale FB nie udostępnia szczegółowych informacji o swoich skryptach, więc ciężko na ten moment powiedzieć coś więcej. Na moje oko to trochę absurd, ale przede wszystkich otwarcie furtki dla cenzury i jakiejś formy nowomowy. Ktoś powie, że to prywatna firma i może robić, co chce, a „jeśli się nie podoba idź gdzie indziej”. Ciężko się nie zgodzić, ale żadnych alternatyw dla Facebooka na razie nie widać (a nawet jeśli widać, to FB stara się je zdusić w zarodku) . Niewidzialna ręka wolnego rynku jest jeszcze bardziej niewidzialna niż zwykle i toleruje monopol Zuckerberga. Chyba że wrócimy do Naszej Klasy i Śledzika.

Walka z wiatrakami

To, że jakieś słowo jest nacechowane pejoratywnie, nie znaczy, że nie powinniśmy go używać. To nie słowa są problemem, tylko emocje, które za nimi stoją. Jeśli w kimś siedzi nienawiść, to wcześniej czy później i tak wyjdzie na zewnątrz. Zakazy takie jak ten nie mają prawa zadziałać – wzmacniają tylko syndrom oblężonej twierdzy i utwierdzają w przekonaniu, że „z lobby LGBT trzeba walczyć”. Poza tym: literatura i internet dają nam wystarczająco wiele przykładów, że obejście cenzury to nie jest żaden problem, np. Koalang z „Paradyzji” Janusza Zajdla czy proste przekręcanie literek, z którym nie radzą sobie banujące skrypty: „pr0n” zamiast „porn”, czy „pedau”, albo mój faworyt „[==]” zamiast „pedał”.

  • Did you like it?
  • Yes   No